Fotografia a prawda, cz. kolejna

Zastanawiające jest, że we wszystkich dyskusjach o prawdzie obrazu, jego subiektywności i możliwościach manipulacji, wciąż mówimy o fotografii. To w pewnym stopniu ukłon dla autorytetów, które ową dyskusję rozpoczęły. Dziś bowiem, właściwie od kilkudziesięciu lat, naszą wiedzę o świecie czerpiemy z telewizji, najczęściej na żywo [live], to tam emitowane są obrazy budujące nasz ogląd świata i większość poglądów. Jakże rzadko oglądamy dziś obrazy nieruchome, w postaci reportaży w prasie. To, w co jeszcze Sontag nie chciała uwierzyć – że telewizja wygra z prasą wyścig o rząd dusz, stało się niekwestionowanym faktem, wielkonakładowe pisma pokroju ?Life?, a w Polsce ?Świat?, wręcz przestały istnieć. Nie są już nikomu potrzebne do zdobywania wiedzy, jedynie artyści i koneserzy fotografii reporterskiej chcieliby je wskrzesić. Paradoksalne jest, że dzisiaj zdjęcia reporterskie oglądamy po czasie, i to długim w skali naszego codziennego pośpiechu, znając już dane wydarzenia z telewizji. Najczęściej przybiera to formę pokazu artystycznego na kończącej rok wystawie World Press Photo. I choć sporo zmian w tej materii wniósł internet, który umożliwia szybszy dostęp do newsów niż prasa, to jednak telewizja na żywo – live, wciąż jest jeszcze najszybsza. Zachodzi tu także sytuacja socjologicznej natury, mianowicie telewizor znajduje się w każdym domu, najczęściej włączony non – stop, komputer nie stanowi takiego ?ogniska domowego?, choć może już niedługo wszystkie media będą zgromadzone w jednej skrzynce.

Komentarze są wyłączone.