Wieloznaczność piękna I

 

Na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci niewiele rzeczy oczywistych zmieniło się tak bardzo jak oficjalny stosunek do piękna. Fotografia ma w tym względzie bardzo duży wkład, bowiem wykształciła pojęcie tzw. fotograficznego widzenia, obiektywami zbuntowanych modernistów. Choć pojęcie piękna jest w dużym stopniu kwestią przyjętych kryteriów, w szczególności podczas rozprawiania o sztuce, gdzie dokonuje się z zasady systematyzującego szufladkowania, choć wcale nie musielibyśmy tego robić – jest to bardziej wymóg historii sztuki, niż samej sztuki. Jednak można się śmiało zgodzić z Cynthią Freeland, która powołując się na Immanuela Kanta, przytacza jego opinię, iż ?piękne przedmioty są celowe?. Przedmiot jest piękny wtedy, gdy jest ?właściwy?, gdy wywołuje uczucie harmonii i przyjemności. Modernistyczne piękno było brzydkie – maszyny i kominy fabryczne, brudne dzieci spod sztandarów FSA, makabra wyzwalanych obozów zagłady – ale też stworzyło mit, tylko inny niż kantowski. Z jednej strony piękne pejzaże Ansela Adamsa, z drugiej malownicze ruiny Gdańska czy Wrocławia, w 1945r. Można jednak przyjąć, że wówczas wszyscy fotografowie pozostawali pod wpływem poglądów Alfreda Stieglitza i Westona, według których piękno w fotografii jest równoznaczne, z co najmniej dobrą kompozycją.

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.