Zrozumieć sztukę

Rozsądny skądinąd kolega, tak się rozpędził w pisaniu o fotografii, że aż się zapędził w, nie tyle kozi, co niezrozumiały róg. A nawet ledwie rożek. Zupełnie niepotrzebnie, bo człek z niego całkiem komunikatywny. Jednak pojawiły się w jego wypowiedzi ?kategorie zmediatyzowanych związków funkcjonalnych, stojące w opozycji do praktyk filologicznej egzegezy alegorycznej, która wespół z zawężeniem ludzkich możliwości epistemicznych do poziomu kartezjańskiego modelu poznania poprzez poznawanie niepoznanego w sposób jakikolwiek inny, różni się wyborem mediacji, współkonstytuowanej przez jej autogenne funkcje poznawcze, zintegrowane w prawdziwościowym traktowaniu symbolicznej hermeneutyki gadamerowskiej. Właśnie wówczas uwalnia się wyobraźnia odbiorcy, w swoistym, kanonicznie tradycyjnym zobowiązaniu interpretacyjnym, złożonym z takiego podejścia w traktowaniu owej, wcześniej zmediatyzowanej częściowo praktyki nie filologicznej egzegezy, będącej w opozycji do oczywistej ? filologicznej, że odbiorca nie łączy się z ego twórcy w sposób właściwy dla tradycji platońskiej jaskini, a jedynym jego związkiem z autorem jest dowolnie traktowana składnia arystotelesowskiego sposobu poetyckiego przedstawianiu rzeczy samej w sobie, czyli ?właściwej?, w zapisie kantowskiego, czyli spóźnionego o 2 tysiące lat, określania rzeczy pięknych?. Wymiękłem.

 

Nie chcąc szanownych Państwa nudzić takim pseudointelektualnym popisem, zamieniłem stek bzdur na język swobodnie swawolny, czego owocem będą w niedługim czasie następne notki Geniusza. C.D.N.

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.