Czy fotografia kłamie ?

 

Słowo mówione jest jeszcze bardziej niż obraz fotograficzny narażone na symulację i tricki, ale jakimś językiem przecież musimy się porozumiewać, więc ufamy słowu jak przysłowiowy amen w pacierzu. Ludzie pokroju Baudrillarda fotografii nie chcą wierzyć – bo fotografii wolno nie wierzyć – i skwapliwie z tego korzystają. Wg nich fotografia ?musi? już kłamać, a że nie musi, to już kwestia naszej niewiary lub wiary. To paradoksy postmodernizmu – odrzucamy bardzo realistyczny środek wyrazu, jakim jest fotografia [doskonalsza jest już chyba tylko telewizja na żywo], ale wierzymy każdemu słowu w mowie i na piśmie, choć tak łatwo jest spreparować tekst na papierze[!], każdej hipotezie naukowej i deklaracji artystowskiej nadajemy prawo do funkcjonowania, jako pewniki w naszym sposobie postrzegania i traktowania świata. Zgoła bulwersującym jest, iż wiele artystycznych manifestów lubi przybierać formę quasi naukowych hipotez, choć to, że sztuka nauką nie jest i nigdy nie była, oczywistym pozostaje od kilku tysiącleci. Przynajmniej dla naukowców i tych artystów, którzy pozostają wierni wartościom tradycyjnym, nie zainfekowanym wirusem ponowoczesnego zerwania ze wszystkim w imię wolności wypowiedzi.

 

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.