Miałkość, 1

Fotografia, w swej nieodmiennej młodości, jaką wciąż prezentuje wobec zacnych matron – innych Sztuk, już w XIX wieku zapragnęła funkcjonować jako nośnik idei wykraczających poza medium umożliwiające rzeczywiste odwzorowanie sensu stricto. Jedną z nich są jeszcze nie do końca obumarłe kwestie postkonceptualnych dyskusji o sensie, celu i zadaniach fotografii, drugą bardziej przyziemne spory o formę i istotę działań twórczych. Pomimo kilkudziesięciu lat, jakie upłynęły od narodzin konceptualizmu polskiego (przyjmuje się, że były to lata 60. XX wieku), nie nastąpił rozdźwięk w nazewnictwie i wciąż całe spektrum zabiegów o charakterze częstokroć trudnym do zdefiniowania, jest traktowane jako spuścizna fotografii. Jest to zdaje się modny trend wśród twórców z pozostałych dziedzin, uznawanych za artystyczne przez szerokie rzesze społeczeństwa – nowoczesna, nosząca znamiona multimedialności i wizualności sztuka jest klasyfikowana jako fotografia. Do tej pory fotografia zajmowała się obrazem świata, po prostu życia, tak pięknego jak i tego w jego niesprawiedliwie urządzonej części. O biedocie, brzydocie, nieszczęściach napisano tomy i okraszono je tysiącami znakomitych zdjęć. O pięknie nikt nawet nie dyskutował, bo ono po prostu stanowiło o obliczu działań twórczych. Było oczywistością, że fotografia nie kłamie.

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.