Ziarno i plewy

     Nie jest moją ambicją, aby w tej pracy opisać, a tym bardziej wytłumaczyć wszystko to, co dotyczy fotografii, w jej zmaganiu się z całym nawisem historii sztuki, przed jej wynalezieniem, jak i po. Byłoby niepodobieństwem streścić wszystkie teorie i z każdą polemizować lub też udowadniać jej przydatność czy słuszność. Cechą fotografii, jak i sztuki w całości jest różnorodność, choć akurat owa różnorodność, zupełnie nie stanowi dla mnie problemu, w udowadnianiu swojego poglądu, według którego, to właśnie fotografia w swoim klasycznym wydaniu winna stanowić przedmiot najwyższego zachwytu. Uogólnianie, kładące akcent na wspólne aspekty jest, bowiem według mnie, najlepszym sposobem na wykazanie tak różnic, jak i podobieństw, łączenie w zbiory, jak i opisanie pewnych charakterystycznych własności tych wszystkich postaw twórczych, stylów i teorii, które jawnie kontrastują i w oczywisty sposób stoją w opozycji do jakiejkolwiek klasyki w sztuce.

Pierwszym uogólnieniem będzie sugestia, że skoro, co kilkanaście lat [a czasem i częściej] pojawiają się nowe poglądy na istotę fotografii i sztuki w ogóle, to każdy z nich z osobna musi być po prostu mocno niewiarygodny, wiadomo, że wartości prawdziwe są trwałe. Od razu rodzi się pytanie o to, co jest w fotografii trwałego i niezmiennego od 180 lat. Zygmunt Freud mawiał ironicznie, że wszystkie wielkie rewolucje naukowe mają przynajmniej jedną wspólną cechę: zrzucają ludzką pychę z kolejnych piedestałów naszej wielkości i wyjątkowości, które sobie stawialiśmy. Fotografia nauką nie jest i być nie może, wbrew opiniom niektórych nieskromnych artystów, powodowanych pogonią za nieokiełznaną oryginalnością. Warto jednak mieć na względzie pewne teorie spoza świata stricte sztuki, nasze spojrzenie na własne dokonania i poglądy będzie wówczas obarczone mniejszym błędem ?autosugestywnej dumy?.

 

 

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.